Woda brrr czyli druga strona lustra

Ciemno, opór, przefiltrowane kolory, niebezpieczeństwo, piękna, pasja, bąbelki, życie, woda – wszystko to kojarzy mi się z nurkowaniem. Do tego dorzućmy fotografię. Do tego dorzucam siebie i moją najstarszą córę. Do tego wieczór, już ciemno, padający śnieg wiosenny. Wystawa mała, ale fajna. Byliśmy.

Ślimak podwodny

Przygoda nad jeziorem zamiast wstępu

Należę do gatunku, który cechuje się nie lubieniem wody. Potrafię pójść w lecie na plażę i wejść do mokrego, w zimie wejść do basenu. Do przyjaźni nam jednak daleko, ja mam swoje preferencje, woda swoje.

Pamiętam, miałem wtedy góra małe kilkanaście lat. Jezioro, wycieczka z chrzestnym i jego rodziną (ma same córki i ciekawe bo u mnie podobnie). Ponton, gorące powietrze i ciepła woda. Pomorze. Dawno, dawno temu to się wydarzyło.

Wtedy też nie byłem wodnym stworzeniem, ale stało się coś co…. no właśnie. Zabawa w wodzie, wujek obok, ponton też. Wszystko pod kontrolą, ale przecież zabawy nigdy do końca nie kontrolujemy. Miejsce na spontaniczność i niespodzianki musi się znaleźć. Gramolę się do pontonu, fajnie, ale w pewnej chwili ulubiony wujek postanawia zwiększyć atrakcyjność wodnych igraszek. Wpada na …, nawet nie, on natychmiast realizuje pomysł zanim na niego wpadł. Podchodzi do pontonu i jednym sprawnym ruchem dokonuje testu szybkości obrotu wokół normalnie poziomej osi. Cóż, siedząc na górze w wyniku procedury testowej po chwili znajduje się pod.

Niby nic, woda niespecjalnie głęboka. Tylko że, ja nie potrafię pływać. Zwierzęta nie wodne potrafią wiele rzeczy, ale nie potrafią pływać i już. Skoro nie potrafię pływać, zostałem wrzucony nagle i niespodziewanie do wody i na domiar złego centralnie przykryty pontonem to nie pozostaje nic innego jak wpaść w panikę. Niezwłocznie to czynię. Oczywiście wszystko kończy się na szczęście bez potrzeby resuscytacji czy sztucznego oddychania. Uff, nie utonąłem, choć wody sporo wypiłem. Nic wielkiego, ale przygodę zapamiętałem. Na całe życie. Wody nie lubię. Co najwyżej w zupie, lub jaka baza do herbaty. Ewentualnie w formie stałej, bo fajnie się szusuje na nartach, ale to temat na inną opowieść.

No, ale powróćmy do głównego wątku.

Druga strona lustra

Wody nie lubię, ale uwielbiam fotografię. Odkąd pamiętam. Powiązanie wody i fotografii daje fotografię wodną lub podwodną.

Trochę przypadkiem i dzięki mojej najstarszej potomkini miałem okazję dotknąć, ech zobaczyć niewielką wystawę. Wystawę poświęconą wspomnianej fotografii podwodnej. Obrazy czegoś, czego nie mógłbym zobaczyć dobrowolnie na żywo.

Do domu, a w zasadzie do centrum kultury (dla dopełnienia informacji podaję link do strony CKRuczaj) biegamy z dziećmi na dodatkowe zajęcia. Centrum kultury działa dość prężnie i co pewien czas udaje nam się zahaczyć (odbierając bądź zaprowadzając młode) o wystawę czy koncert. Nierzadko bardzo ciekawe i fajne. Wszystkim krakusom z okolic ruczaju polecam, sprawdzajcie, może i dla siebie coś znajdziecie. Jeżeli nawet nie znajdziecie to będziecie mieć okazję zobaczyć jak w przyjaznej symbiozie może działać placówka kulturalna i parafia rzymsko-katolicka.

Tym razem przytrafiła się „Druga strona lustra” czyli wystawa zdjęć podwodnych. Autorem zdjęć jest Pan Piotr Stós, który przy okazji otwarcia wystawy (to się chyba nazywa wernisaż) zaatakował nas sporą porcją ciekawych informacji. Mówiąc całkiem krótko: warto było tam być, a jeszcze wartościowiej, że razem z moją nastolatką. To idealnie wpisuje się, w mój plan na życie.

Zdjęcia, hmm a zobaczcie sobie sami – niektóre znajdziecie we wpisie. Mała galeria poniżej, po kliknięciu na wybrane zdjęcia można przeskakiwać na kolejny/poprzedni.

Po więcej prac wskoczcie na stronę fotografa.

No i jak podobają się?

To podobają czy nie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>