Powitanie, bo na nie pora

Rok 2013, dziesiąty dzień lutego. To jest początek życia bloga jakchce.pl.

W związku z tym ważnym wydarzeniem wszystkich, którzy tutaj zaglądają, zaglądali i zaglądać będą witam z radością.

Chciałbym bardzo, aby blog ten stał się miejscem publikowania notek odnoszących się do codziennego stylu życia. Codziennego, ale niezwykłego. Bo przecież każde życie, każdy człowiek – wszystko jest niezwykłe.

Mam plan. Niespełniony, ale do spełnienia. Myślę nadal choć myślałem nad nim od wielu lat. Każdy tydzień, dzień przynoszą nowe elementy i korekty do mojego planu. Projektuje go wraz z żoną. Projektujemy dla nas i naszych dzieci. Plan na życie. Takie ze smakiem, z zachwytem, a przy tym normalne.

Może uda mi się choć trochę zarazić kogokolwiek do mojego spojrzenia na świat. Spojrzenia pełnego wolności wewnętrznej i zewnętrznej, pełnego piękna, pełnego pełni. Życie jest po to, aby żyć. Życie jest po to, aby go przeżyć. Nie przetrwać, nie przebiec, nie przestać, przeleżeć, ale przeżyć. Jak najpełniej, jak najgłębiej, jak najmocniej. I koniecznie po swojemu. Każdy ma swoje ‚swojemu’. Nawet jeżeli jeszcze nie odkrył i tak je ma.

Miało być zdjęcie. Nie będzie. Tym razem wszyscy muszą obejść się bez niego. Następnym razem będzie inaczej mam nadzieję. Postaram się, a jak się uda to wyjdzie.

Trzy godziny w Bonarce może człowieka doprowadzić do prawie obłędu. Zakupy robić trzeba i nie ma rady. Jednak sposób robienia zakupów, ilość rzeczy, czas, miejsce zakupów są w zakresie naszej władzy. Wybór należy do nas. Jeżeli ktoś wpadnie na pomysł jechać do Bonarki w sobotę o godz. 12 lub 13 to odradzam. Chyba że bardzo ten ktoś lubi tłumy ludzi czy kolejki do kas, kocha same zakupy. Tylko czy to jest możliwe przy zdrowych zmysłach? Trzy takie godziny są cięższe niż osiem godzin ciężkich robót.

Wraz z żoną udało nam się znaleźć w dobrych wyprzedażowych cenach kurtki dla dwóch z trzech córek. I jak przy każdych wyprzedażowych zakupach dochodzę do wniosku, że to całkiem fajna metoda zaopatrywania się w potrzebne towary. Trzeba tylko wykonać jedno ćwiczenie. Uciec z terminów. Uciec albo do przodu, albo do tyłu. Kierunek nie ma żadnego znaczenia. Liczy się ucieczka, przesunięcie w czasie. Jeżeli wszyscy wokoło kupują kurtki zimowe w jesieni, to róbmy to pod koniec lub koło połowy zimy. Jeżeli rzeczy na lato, to nie na koniec wiosny, ale jesienią. Jeżeli na jesień to zróbmy to na początku zimy. Przesunięcie daje szansę na dostęp do cen wyprzedażowych.

Tylko jedna mała uwaga. Nie wolno dać się wciągnąć w gierki ‚for sale’. Nie atakujemy wtedy, gdy sprzedawcy tego oczekują. Bo najprawdopodobniej wielu da się w taką gierkę wciągnąć. Tłum, wrzawa i konkurencja. Ja nie lubię konkurencji. Lepiej znaleźć swój plan bitwy. Taki, gdzie konkurencja nie istnieje lub jest mikroskopijna.

Na teraz koniec.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>