Nie tęsknię za nią ani trochę

Już ponad miesiąc. Nagle odeszła. Niewiele zostawiła. Jeszcze mniej dobrego. Nie tęsknię za nią. To trwało za długo, zdecydowanie za długo. Niech tak zostanie. Szum.

Koniec

Długie wspólne życie

Wydawało by się, że wspólne długie życie cementuje. Nie w tym przypadku. Nie u nas.

Odkąd pamiętam zawsze była obecna. Jako mały chłopiec, nieco starszy, potem jeszcze i całkiem duży. Ona była obecna. Zmieniała się wraz z wiekiem, ale była obecna. Trwała. Istniała. Najpierw mniejsza, węższa, krótsza, potem coraz bardziej panosząca się i rozpychająca. Nikt nie przypuszczał, że kiedyś może być inaczej. To było poza zasięgiem wyobraźni. Czytaj dalej “Nie tęsknię za nią ani trochę” »

Fasola, relatywizm i sumienie

Szkolna fasola. Powszechne doświadczenie uczniowskie. Ziarenka, woda, słoik, gaza i czekanie. Kiełki i listki. Zielona roślinka. Pani i ocena. Zadanie wykonane. Pamiętacie? Lekcja życia przy okazji. Kto w drobnych sprawach jest wierny, może pozostać wierny i w wielkich.

Fasola

Szkolne zadanie

Czwarta klasa, może wcześniej, może nieco później. Lekcja przyrody (kiedyś biologia). Fasola. Zadanie. Trzeba wyhodować roślinkę fasoli z ziarenka.

Woda, słoik, gaza i kilka ziarenek. Kilka bo szanse trzeba zwiększyć. Potem czas i słońce, słońce i czas. Po tygodniu, może troszkę więcej są pierwsze kiełki, potem zielone łodygi i listki.

Udało się. Teraz podpisać słoik, zapakować i dostarczyć do szkoły. Postawić pani na biurku i zakończyć sprawę.

Historia prawdziwa jednej fasoli

Wszystko dokładnie tak jak napisałem. Tak właśnie się potoczyło. Za wyjątkiem ostatniego zdania.

Moja najstarsza córka (fantastyczna dziewczyna :) ) wzięła swoją zapakowaną, wyhodowaną, wychuchaną dorodną fasolę. Rzecz jasna podpisaną.

Nuda, ale nie do końca. Jaga miała wtedy zaplanowany występ na przeglądzie piosenki. Dokładnie w ten dzień. Dziewczyna całkiem rozsądnie poprosiła swoje klasowe koleżanki o dostarczenie roślinki na biurko pani od przyrody. Sama wraz z reprezentacją szkoły zameldowała się na przeglądzie.

Jednak pani od przyrody okazała się bardziej zasadnicza niż jeszcze nie tak dawno obowiązkowa służba wojskowa.
– Ma przynieść osobiście, nie przyjmuje od innych – rzekła stanowczym głosem do uczynnych koleżanek. Czytaj dalej “Fasola, relatywizm i sumienie” »

Tylko szum pozostał

Telewizory tu i telewizory tam. Wiele osób nie wyobraża sobie bez nich życia. Jedzą z nami, śpią z nami, rozmawiają. Idą z nami do łóżka nawet. Tymczasem kończy się era analogowej telewizji. To szansa na zmianę. Niskoinformacyjna dieta czeka.

szum-tv

Towarzysze życia

Stojące na szafkach, wiszące na ścianach, czarne, szare, srebrne. Ciche choć częściej głośne. W prawie każdym domu czy mieszkaniu. Telewizory. Wszędobylscy członkowie rodzin nawet tych singlowych. 20 maja 2013 roku między innymi na terenie Krakowa skończył się analogowy sygnał. Szum pozostał.

Nie zamierzamy kupować dekodera, nie zamierzamy zmieniać odbiornika TV. Od poniedziałku jest szum. Nie chcemy kablówki.

Wymówki

Reglamentację telewizji staramy się stosować od dawna, od zawsze w sumie. Odkąd pojawiły się dzieci Czytaj dalej “Tylko szum pozostał” »

Woda brrr czyli druga strona lustra

Ciemno, opór, przefiltrowane kolory, niebezpieczeństwo, piękna, pasja, bąbelki, życie, woda – wszystko to kojarzy mi się z nurkowaniem. Do tego dorzućmy fotografię. Do tego dorzucam siebie i moją najstarszą córę. Do tego wieczór, już ciemno, padający śnieg wiosenny. Wystawa mała, ale fajna. Byliśmy.

Ślimak podwodny

Przygoda nad jeziorem zamiast wstępu

Należę do gatunku, który cechuje się nie lubieniem wody. Potrafię pójść w lecie na plażę i wejść do mokrego, w zimie wejść do basenu. Do przyjaźni nam jednak daleko, ja mam swoje preferencje, woda swoje.

Pamiętam, miałem wtedy góra małe kilkanaście lat. Jezioro, wycieczka z chrzestnym i jego rodziną (ma same córki i ciekawe bo u mnie podobnie). Ponton, gorące powietrze i ciepła woda. Pomorze. Dawno, dawno temu to się wydarzyło.

Wtedy też nie byłem wodnym stworzeniem, ale stało się coś co…. no właśnie. Czytaj dalej “Woda brrr czyli druga strona lustra” »

Ważny, ważniejszy, najważniejszy

Życie składa się z nieustannych wyborów. Świadomych i nie. Łatwych i trudnych. Ciągle i wciąż. Twój styl życia jest definiowany przez Twoje wybory. Zgodność decyzyjna i wewnętrzna daje spokój. Nie wszystko jest tak samo ważne. Sytuacje nagłe, napięciowe, na krawędzi obnażają ważności.

wazne-wazniejsze-najwazniejsze

Poranek roboczy

Dzień jak co dzień. Prawie. Wczesne wstawanie, 6.10 budzik. Upierdliwy. Oczy nie chcą dostrzec poranka. Powieki nie zamierzają się zwinąć. Ciężko. Kiedyś to zmienimy, koniecznie. Jednak jeszcze nie teraz. Szkoła czeka, przedszkole czeka. Praca czeka.

Myślę sobie: ciesz się, że jest marzec, a nie koniec grudnia. Przynajmniej świat uciekł spod ciemności. Słoneczko robi swoje. Czytaj dalej “Ważny, ważniejszy, najważniejszy” »

Życie i rodzina

Marzenia. Weź, daj sobie na wstrzymanie, masz trójkę dzieci. Niczego nie zmieniaj, bo popsujesz. Chyba na głowę upadłeś, masz robotę to jej pilnuj i ciesz się, że jest. A co będzie jak dzieci zachorują?

rodzina-i-niebo

Jakie życie lepsze?

Ona, on, dzieci. Rodzina. Co można, a czego już nie można? Co wypada, a czego nie należy robić? Człowiek samotny decyduje za siebie, odpowiada za siebie. Nic więcej nie musi go obchodzić. Nie karmi, nie zawozi, nie pilnuje lekcji, nie przebiera pieluszek, nie usypia. Nie musi. To taki prosty styl życia.

Nie jest przytulany przez małe rączki, Czytaj dalej “Życie i rodzina” »

Muzyka

Muzyka. Kiedyś kasety magnetofonowe. Dzisiaj komputery, smartfony i mp3. Muzyka to przestrzeń wolności. Każdy może wybrać. A ja tymczasem podrzucam do sprawdzenia osobiste radio internetowe.

Grundig i nagrywalnia

grundig c260

Ilu ludzi tyle gustów. Także muzycznych. Kiedyś, aby posłuchać swojej ulubionej muzyki należało całkiem sporo się natrudzić. Nie wystarczyło mieć pieniądze. Nie było miejsc, gdzie można było kupić płyty, kasety magnetofonowe (doskonale pamiętam, nawet mam i czasem nadal słucham). Dzisiaj wszystko jest w zasięgu ręki. Nierzadko za darmo.

Pamiętam, jak w jednym z miejsc w moim mieście mieściła się nagrywalnia kaset. Nikt wtedy nie przejmował się prawami autorskimi. Nagrywalnia działała w ten sposób, że wybierało się z wielkiego zeszytu (katalogu :) ) płytę i po kilku dniach kaseta czekała do odbioru.

Magnetofony ze słynnym grundigiem na czele były do zdobycia. Ze szczególnym sentymentem kojarzę model C260 Automatic (jak na zdjęciu). Sprzęt bardziej ‚profi’ był zdecydowanie trudniej dostępny. Kasety magnetofonowe stanowiły podstawę obcowania z muzyką.

A dzisiaj? Proszę bardzo. Czytaj dalej “Muzyka” »

Powitanie, bo na nie pora

Rok 2013, dziesiąty dzień lutego. To jest początek życia bloga jakchce.pl.

W związku z tym ważnym wydarzeniem wszystkich, którzy tutaj zaglądają, zaglądali i zaglądać będą witam z radością.

Chciałbym bardzo, aby blog ten stał się miejscem publikowania notek odnoszących się do codziennego stylu życia. Codziennego, ale niezwykłego. Bo przecież każde życie, każdy człowiek – wszystko jest niezwykłe.

Mam plan. Niespełniony, ale do spełnienia. Myślę nadal choć myślałem nad nim od wielu lat. Każdy tydzień, dzień przynoszą nowe elementy i korekty do mojego planu. Czytaj dalej “Powitanie, bo na nie pora” »