O jednym marzeniu

Do zrobienia zanim umrzesz. Co odwiedzę, kogo kopnę, co zjem. Z kim popływam. Co zobaczę. Listy marzeń. Listy ‚to do’. Każdy takie nosi. Nazwane lub nie. Świadomie i nie. Marzenia.

rings-and-hands

Tak zwane usprawiedliwienie

Kurcze minęły prawie dwa miesiące. Zmiana hostingu i inne takie, ale już jestem. Do dzieła.

Do rzeczy, marzenia

Wielokrotnie znajdowałem listy marzeń lub listy rzeczy do zrobienia. Wiele różności zawierają takie listy. Kilkanaście, kilkadziesiąt pozycji. Mało kiedy kilka.

Pojechać na koniec świata, zobaczyć wieloryby, zjeść krewetki królewskie. Uścisnąć dłoń Ronaldo. Podrapać za uszami lwa. Pogłaskać delfina. Zbudować dom, spłodzić syna i zasadzić drzewo. Schudnąć. Zgrubnąć. Napisać piosenkę. Wydać książkę. Uciec na wieś. Wyjechać do miasta. Zarobić milion (przereklamowane…). Wyjechać z żoną na tydzień bez dzieci. Zanurkować do 20 metrów głębokości. Skoczyć ze spadochronem. Rąbnąć tyłkiem w śnieg na lodowcu alpejskim w środku letnich wakacji. Kochać się na wrzosowisku przy pełni księżyca.

Marzenia bywają wielkie, dalekie i malutkie, bliskie. Bywają poza naszymi możliwościami ludzkimi i takie po które wystarczy wyciągnąć rękę.

Wiele z wymienionych mógłbym wpisać na moją listę. Wiele byłoby ważnych. Mam jednak specjalne, takie moje, takie nasze. Od lat.

Naiwność

Taka dziecięca naiwność podpowiada, że wszystko da się osiągnąć. Że można być szczęśliwym tu już, od jutra, od dzisiaj.

Wszyscy ją przepędzają. Od dziecka. Próbują ją wyorać, wytrzebić, przepędzić. Próbują zasiać dorosłość twardą, brutalną, kanciastą, wymuszoną. Musisz skończyć szkołę, musisz zdobyć zawód, musisz pójść do pracy. Musisz zapierniczać. Nie ma dla niej miejsca. W takim życiu.

Pobudka, śniadanie, dojazd, rypanie, dojazd, spanie… pobudka, śniadanie, dojazd…. i wieczne oczekiwanie na weekend.

Bierzesz ślub, aby za chwile się kłócić. Zakochujesz się, aby nie znosić. Dzieci, aby mieć je dość. Pracować, aby nienawidzić swojej pracy. Upijać się, aby zapominać choć na chwilę.

Dziękuję, nie skorzystam.
Wybieram naiwność, moją dziecięcą skrzętnie wyhodowaną naiwność.

Marzenie moje

Chcę mieć własny dom, ale nie po to, aby go posiadać.
Chcę mieć ogród, ale nie po to, aby go wielbić.
Chcę mieć czas, ale nie po to, aby nic nie robić.
Chcę mieć przestrzeń, ale nie po to, aby się gubić.
Chcę uciec z dużego miasta, ale nie ze strachu.

Chcę spędzać życie z osobą którą pokochałem.
Nie chce rano wychodzić i zostawiać ją samą, aby wracać po 10 czy 14 godzinach. Na chwilę. Chcę wspólnie pracować, wstawać, jeść posiłki, jeździć na spotkania i na wycieczki. Sprzątać, gotować, zajmować się naszymi dziećmi i prać. Oglądać filmy i słuchać muzyki. Chodzić na grzyby i smarować masłem pieczywo. Wspólnie pracować, wspólnie zwyciężać i wspólnie smakować porażki. Tańczyć i modlić się.

I to jest najwspanialsza perspektywa. Nie znam lepszej.

Świat niech sobie żyje swoim rytmem. Niech się zajmuje pendolino i podnoszeniem szybkości. Większą efektywnością, zwiększaniem przychodów i wartości PKB.
Bawcie się dobrze, beze mnie. Ja mam swoje zabawki.

Mam projekt na moje (nasze) życie i zamierzam zrealizować.

I wiadomość specjalna: JK dzięki.

Autorem zdjęcia jest: fiskfisk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>