Kolejna jesienna spacerowa sobota

Uzależnię się chyba od jesiennego spacerowania z aparatem u szyi. Zagrożenie jest realne. Kolejna sobota i kolejne wypady. Ech, no fajnie.

jesienne kolory

Fajna, zimna pogoda

Jesienny wątek powoli, powoli, ale skutecznie rozrasta się do formatu serialowego. Trochę niezamierzenie, ale nawet mi się to podoba. Za nami kolejny zestaw sobotnio-niedzielny. Kolejny z fajniastą pogodą, fajniastą pod kątem spacerów, bo przecież każda pogoda jest fajna. Każda fajna, ale nie do wszystkiego. Uwielbiam na przykład gapić się w ogień na kominku, słuchać fajnej muzyki (np. zimowych piosenek Stinga) popijać ciepłą herbatkę, wcinać jeszcze cieplutką szarlotkę i patrzeć na ulewny deszcz za oknem lub zasłaniający świat śnieg. Totalnym zwieńczeniem jest dla mnie możliwość kontemplacji wspólnej z najbliższymi mi osobami. Szczególnie z J, ale także drugą J, M i B. Każda pogoda jest fajna.

Sobota. Kolejna jesienna. Kolejne wyjście. Trochę wymuszone, ale jakże przyjemne, jak na końcu się okazuje. Troszkę zimno, ale szybki marsz rozgrzał nasze ciała. Musieliśmy zdążyć dostarczyć młodą J na zbiórkę. Udało się. Z powrotem nikt nie musiał pędzić. Ja i M szliśmy jak najwolniej się dało. Aparat wylądował na szyi i dyndając czekał na sygnał do akcji. Co chwilę taki sygnał się pojawiał. Pstryk i dalej.

Konie

Idąc i robiąc zdjęcia wstąpiliśmy do stadniny. Stadnina była po drodze, wstąpienie totalnie bez zaplanowania. Trafiliśmy idealnie. Trafiliśmy na zawody konne. Lokalne, bez tłumów. Z pięknymi końmi biegającymi i skaczącymi po parkourze. Słoneczko świeci prawie bezchmurnie. Tylko stać i podziwiać. Staliśmy i podziwialiśmy. D80 zmuszony do pracy. Udało się ustrzelić kilka fotek. Przy niezbyt wyszukanym kitowym obiektywie i do tego z uszkodzonym autofokusem, ale i tak się udało. Konie to piękne stworzenia, ale mieszkać przez płot ze stadniną i tak nie chcę ;).

I jak? Fajne te koniki?

Ptaki i Ktoś

Konie w południe i na tym nie koniec. Popołudniowa wyprawa – wymuszona, a jakże – to kolejna okazja do obcowania z przyrodą. Dzisiejszy dzień to dzień zwierząt bardziej niż roślin. Były konie i były ptaki. Po drodze kot, który nie chciał brać udziału w sesji i uciekł po wyjęciu aparatu. A tak fajnie pozował. Zostały ptaki na deser. Siedząc z moją J na ławce na skwerku cieszyliśmy się z chwili czasu dla siebie. Tak jak kiedyś. Tylko my i czas. No i ptaki, puszka ‚koli’ i chipsy ;) – takie zdrowe odżywianie. Pamiętajcie, aby szukać chwil tylko dla siebie. Bez przyjaciół, bez znajomych, bez dzieci, bez rodziny. Tylko Wy, czas i ewentualnie przyroda. Bezcenne.

A teraz niech mówią ptaki. Takie zwyczajne, niewyszukane. Międzyblokowe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>