Deszczowo – jesienny appendix

Deszczowo wcale nie oznacza gorzej, ani brzydziej. Deszczowo oznacza tylko inaczej. Uwielbiam patrzeć na deszcz i słuchać jak pada. I robić zdjęcia.

Deszcz jesienny

Złota deszczowa jesień

Ostatnio pisałem o wspaniałej polskiej jesieni, która pokazała swoje oblicze przy sprzyjającej pogodzie. Spacerowa sobota i niedziela udały się na 102. Kilka dni później zmiana. Niebo zasnuło się grubą warstwą chmur.  Przyszedł czas na deszczową odmianę złotej.

W Krakowie chyba prawie wszyscy ucieszyli się z tego deszczu. Woda padająca z góry oczyszcza. Powietrze było marne, woda oczyści i będzie lepiej. Na chwilę chociaż. Taki to ujemny urok grodu Kraka. Byle kilka dni bez wiatru, byle kilka dni zimniejszych i od razu każdy, szczególnie w tak zwanym centrum i wzdłuż głównych ciągów komunikacyjnych odczuwa dużą bezjakość powietrza. Na peryferiach bywa lepiej stąd większa szansa na udane niedzielno-sobotnie spacery.

Jest deszcz, pada, kapie. Jest chłodno. Jest jesiennie. Jest pięknie :).

Sesja w Decjuszu

Ani deszcz, ani oziębienie nie odstraszyły mnie od wykorzystania chwil spędzonych z przymusu na powietrzu. Samochód zaparkowany pod fajnym parkiem Decjusza (jeden z moich ulubionych krakowskich parków). Mój przyjaciel Nikon D80 u szyi i schowany po kurtką gotowy do pracy. Plecak na plecach. Polowanie czas zacząć. Polowanie, bo wymyśliłem, że baaaardzo chcę uzupełnić swój zbiór fotografii o takie, które oddadzą deszczowe jesienne klimaty.

Jakoś niedawno uświadomiłem sobie, że chodząc po parku, po lesie, obcując z przyrodą można pokarmić wiele zmysłów. Wzrok, węch, słuch, dotyk. Piękne kolory, zapachy roślin, trele ptaków czy szum liści czy może szum deszczu czy szelest spadających liści, dotyk kory. Sam fajne doświadczenia.

Z natury bliżej mi do introwertyka niż ekscentryka. Lubię bardzo zamknąć się na troszkę w sobie, uciec gdzieś na chwilkę, pogonić za swoimi myślami i zatrzymać je na trochę. Park czy las to świetne okoliczności do moich małych ucieczek. Zdarza się, że specjalnie nadkładam drogi. Nadkładam drogi tylko po to, aby iść przez park, na około, ale nie przy ulicy. Po to, aby jeszcze trochę pokarmić zmysły, skorzystać z okazji. Skonsumować trochę przyrody.

Ciekawe jak to jest u ekstrawertyków. Hmmm

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>