Archiwa kategorii: Rodzina

Perkusja na palce zabawka

Ja też tak chcę

Red Hot Chilli Peppers na deser. Wcześniej odkrycie nowej śruby, w zasadzie podśruby i powiększona lista marzeń.

Muzyczny pokój

Jaram się muzyką. Zawsze, od zawsze odkąd pamiętam chciałem mieć pokój muzyczny. Taki pokój w którym będą czekać różne instrumenty. Taki pokój w którym będzie można grać, próbować, hałasować, bawić się tymi instrumentami. Marzenie cały czas jak najbardziej aktualne. Nadal nie spełnione.

Muzyką jara się cała nasza Czytaj dalej “Ja też tak chcę” »

Bieszczady Połonina Caryńska

Połonina Caryńska odwiedzona, Tarnica i Rawki muszą jeszcze poczekać. Może za rok, a jak się uda to wcześniej. Mógłbym tam wchodzić codziennie.

Połonina Caryńska

Bieszczady i marzenia

W drugiej połowie sierpnia tegorocznych wakacji udało nam się spełnić jedno z naszych małych marzeń. Spędziliśmy wakacyjny wyjazd w Bieszczadach. Tęskniliśmy za tym od lat. Tym razem się udało. To był zaledwie tydzień, ale jaki. Cały czas razem, całą rodziną. Tak jak lubimy.

Wiele jeszcze jest do zobaczenia, do doświadczenia. Muszą być kolejne wyjazdy bieszczadzkie i jesteśmy co do tego przekonani. Osobiście jestem za ustanowieniem corocznej tradycji, choć najchętniej jeździłbym tam kilka razy w miesiącu. Zakochałem się po prostu. Kiedyś na odległość, teraz z bliska. Ujarzmiona, choć nie do końca; turystyczna, choć nie kurortowa – taka jest ta kraina. Dzikość, ale w zasięgu ręki i nogi. Nawet z 1,5 rocznym kochanym łobuziakiem w nosidle na plecach. Czytaj dalej “Bieszczady Połonina Caryńska” »

Szpital domowy, poczekalnie i książka

Szkoła, przedszkole, wrzesień. Katar, kaszel, syrop i gorączka. Wszystko w pakiecie. I kolejki w przychodni.

krzesła

Szpitalnie

Sezon szkolno-przedszkolny rozpoczęty. Poranne wstawanki, bieganina, kolejki do łazienki, szukanie książek, kurtek i butów. Normalność. Nie inaczej jest i u nas. Jedna do szkoły, jedna do przedszkola, a jedna ‚mniam, mniam’ plącząc się pomiędzy nogami. Jest co robić.

Dzisiaj musieliśmy wprowadzić zmiany. Od kilku dni mamy mały szpital, wszystkie młodociane postanowiły przetestować cierpliwość rodziców. Podjęły (bez naszej zgody co gorsze) współpracę z bakteriami i wirusami. No i klops. Kichanie, kaszel, katar i gorączka. Pełen zestaw. Trzy razy. Zaplanowane i nie wyjazdy i wypady musiały obejść się bez naszej ferajny. Czytaj dalej “Szpital domowy, poczekalnie i książka” »

Prawie bezsenna noc z super dziewczyną

Z takimi dziewczynami żaden facet nie będzie się nudził. Gotowość 100% i w każdej chwili. Nie da się inaczej. Aaaa i to nie jest opowieść tylko dla dorosłych.

księżyc w nocy

Opowieść o nocy z fajną dziewczyną

To jest dopiero dziewczyna. Taka, że prawie całą noc nie można zasnąć. Jest tak absorbująca, wzbudza tak wielkie zaangażowanie, że nijak nie można zasnąć. Dzisiaj w jednym kawałku udało mi się zasnąć na jakieś 30 minut. I wcale nie żartuję, jestem poważny jak kaloryfer w środku lata.

Z takimi dziewczynami żaden facet nie będzie się nudził. Jeżeli tylko wejdzie do gry na żadne nudy nie ma nawet najmniejszej szansy. Musisz być gotowy do akcji w absolutnie każdej chwili. Maczo to za mało, musisz być facetem z krwi i kości, facetem o 200% wytrzymałości i hardości. Walecznym jak lwie serce i wytrwałym jak budowniczowie wieży Babel (tyle, że do końca). Nerwy ze stali nie zaszkodzą. Czytaj dalej “Prawie bezsenna noc z super dziewczyną” »

Rok szkolny i nowy motyw

Bieszczady poczekają, relacja zdjęciowa niedługo. Dzisiaj nowy rok szkolny. Dzisiaj zmiana wyglądu bloga. Dzisiaj też trochę sentymentalnie.

zmiana i ruch

Zmiana wyglądu jakchce.pl

Nowy rok kalendarzowy, rocznice, nowy rok szkolny to wszystko są dobre okazje do zmian. Do ustalenia nowej reguły, do zakopania starego przyzwyczajenia. Prawdziwe życie to dynamika i zmiany. We właściwym rytmie, ale zmiany, nieustanne. Życie bez zmian czy chcesz czy nie zanika.

Jan Izydor Sztaudynger powiedział kiedyś:

Stabilizacja motylka to szpilka

Zdecydowałem (który to już raz i ile jeszcze takich będzie…) o zmianie motywu bloga. Czytaj dalej “Rok szkolny i nowy motyw” »

Nie tęsknię za nią ani trochę

Już ponad miesiąc. Nagle odeszła. Niewiele zostawiła. Jeszcze mniej dobrego. Nie tęsknię za nią. To trwało za długo, zdecydowanie za długo. Niech tak zostanie. Szum.

Koniec

Długie wspólne życie

Wydawało by się, że wspólne długie życie cementuje. Nie w tym przypadku. Nie u nas.

Odkąd pamiętam zawsze była obecna. Jako mały chłopiec, nieco starszy, potem jeszcze i całkiem duży. Ona była obecna. Zmieniała się wraz z wiekiem, ale była obecna. Trwała. Istniała. Najpierw mniejsza, węższa, krótsza, potem coraz bardziej panosząca się i rozpychająca. Nikt nie przypuszczał, że kiedyś może być inaczej. To było poza zasięgiem wyobraźni. Czytaj dalej “Nie tęsknię za nią ani trochę” »

Fasola, relatywizm i sumienie

Szkolna fasola. Powszechne doświadczenie uczniowskie. Ziarenka, woda, słoik, gaza i czekanie. Kiełki i listki. Zielona roślinka. Pani i ocena. Zadanie wykonane. Pamiętacie? Lekcja życia przy okazji. Kto w drobnych sprawach jest wierny, może pozostać wierny i w wielkich.

Fasola

Szkolne zadanie

Czwarta klasa, może wcześniej, może nieco później. Lekcja przyrody (kiedyś biologia). Fasola. Zadanie. Trzeba wyhodować roślinkę fasoli z ziarenka.

Woda, słoik, gaza i kilka ziarenek. Kilka bo szanse trzeba zwiększyć. Potem czas i słońce, słońce i czas. Po tygodniu, może troszkę więcej są pierwsze kiełki, potem zielone łodygi i listki.

Udało się. Teraz podpisać słoik, zapakować i dostarczyć do szkoły. Postawić pani na biurku i zakończyć sprawę.

Historia prawdziwa jednej fasoli

Wszystko dokładnie tak jak napisałem. Tak właśnie się potoczyło. Za wyjątkiem ostatniego zdania.

Moja najstarsza córka (fantastyczna dziewczyna :) ) wzięła swoją zapakowaną, wyhodowaną, wychuchaną dorodną fasolę. Rzecz jasna podpisaną.

Nuda, ale nie do końca. Jaga miała wtedy zaplanowany występ na przeglądzie piosenki. Dokładnie w ten dzień. Dziewczyna całkiem rozsądnie poprosiła swoje klasowe koleżanki o dostarczenie roślinki na biurko pani od przyrody. Sama wraz z reprezentacją szkoły zameldowała się na przeglądzie.

Jednak pani od przyrody okazała się bardziej zasadnicza niż jeszcze nie tak dawno obowiązkowa służba wojskowa.
– Ma przynieść osobiście, nie przyjmuje od innych – rzekła stanowczym głosem do uczynnych koleżanek. Czytaj dalej “Fasola, relatywizm i sumienie” »

Woda brrr czyli druga strona lustra

Ciemno, opór, przefiltrowane kolory, niebezpieczeństwo, piękna, pasja, bąbelki, życie, woda – wszystko to kojarzy mi się z nurkowaniem. Do tego dorzućmy fotografię. Do tego dorzucam siebie i moją najstarszą córę. Do tego wieczór, już ciemno, padający śnieg wiosenny. Wystawa mała, ale fajna. Byliśmy.

Ślimak podwodny

Przygoda nad jeziorem zamiast wstępu

Należę do gatunku, który cechuje się nie lubieniem wody. Potrafię pójść w lecie na plażę i wejść do mokrego, w zimie wejść do basenu. Do przyjaźni nam jednak daleko, ja mam swoje preferencje, woda swoje.

Pamiętam, miałem wtedy góra małe kilkanaście lat. Jezioro, wycieczka z chrzestnym i jego rodziną (ma same córki i ciekawe bo u mnie podobnie). Ponton, gorące powietrze i ciepła woda. Pomorze. Dawno, dawno temu to się wydarzyło.

Wtedy też nie byłem wodnym stworzeniem, ale stało się coś co…. no właśnie. Czytaj dalej “Woda brrr czyli druga strona lustra” »

Ważny, ważniejszy, najważniejszy

Życie składa się z nieustannych wyborów. Świadomych i nie. Łatwych i trudnych. Ciągle i wciąż. Twój styl życia jest definiowany przez Twoje wybory. Zgodność decyzyjna i wewnętrzna daje spokój. Nie wszystko jest tak samo ważne. Sytuacje nagłe, napięciowe, na krawędzi obnażają ważności.

wazne-wazniejsze-najwazniejsze

Poranek roboczy

Dzień jak co dzień. Prawie. Wczesne wstawanie, 6.10 budzik. Upierdliwy. Oczy nie chcą dostrzec poranka. Powieki nie zamierzają się zwinąć. Ciężko. Kiedyś to zmienimy, koniecznie. Jednak jeszcze nie teraz. Szkoła czeka, przedszkole czeka. Praca czeka.

Myślę sobie: ciesz się, że jest marzec, a nie koniec grudnia. Przynajmniej świat uciekł spod ciemności. Słoneczko robi swoje. Czytaj dalej “Ważny, ważniejszy, najważniejszy” »

Życie i rodzina

Marzenia. Weź, daj sobie na wstrzymanie, masz trójkę dzieci. Niczego nie zmieniaj, bo popsujesz. Chyba na głowę upadłeś, masz robotę to jej pilnuj i ciesz się, że jest. A co będzie jak dzieci zachorują?

rodzina-i-niebo

Jakie życie lepsze?

Ona, on, dzieci. Rodzina. Co można, a czego już nie można? Co wypada, a czego nie należy robić? Człowiek samotny decyduje za siebie, odpowiada za siebie. Nic więcej nie musi go obchodzić. Nie karmi, nie zawozi, nie pilnuje lekcji, nie przebiera pieluszek, nie usypia. Nie musi. To taki prosty styl życia.

Nie jest przytulany przez małe rączki, Czytaj dalej “Życie i rodzina” »