Bieszczady Połonina Caryńska

Połonina Caryńska odwiedzona, Tarnica i Rawki muszą jeszcze poczekać. Może za rok, a jak się uda to wcześniej. Mógłbym tam wchodzić codziennie.

Połonina Caryńska

Bieszczady i marzenia

W drugiej połowie sierpnia tegorocznych wakacji udało nam się spełnić jedno z naszych małych marzeń. Spędziliśmy wakacyjny wyjazd w Bieszczadach. Tęskniliśmy za tym od lat. Tym razem się udało. To był zaledwie tydzień, ale jaki. Cały czas razem, całą rodziną. Tak jak lubimy.

Wiele jeszcze jest do zobaczenia, do doświadczenia. Muszą być kolejne wyjazdy bieszczadzkie i jesteśmy co do tego przekonani. Osobiście jestem za ustanowieniem corocznej tradycji, choć najchętniej jeździłbym tam kilka razy w miesiącu. Zakochałem się po prostu. Kiedyś na odległość, teraz z bliska. Ujarzmiona, choć nie do końca; turystyczna, choć nie kurortowa – taka jest ta kraina. Dzikość, ale w zasięgu ręki i nogi. Nawet z 1,5 rocznym kochanym łobuziakiem w nosidle na plecach.

Zwiedziliśmy kilka wspaniałych, cudownych miejsc. Zobaczyliśmy też kilka miejsc z obowiązku trochę – do nich nie chcemy specjalnie wracać.

Połonina Caryńska

Jednym z absolutnie, niepodważalnie cudownych miejsc jest Połonina Caryńska, a może Połoniny Caryńskie – patrząc na obszar  i wielkość to określenie bardziej mi pasuje. Podejście, które wybraliśmy nie jest długie, dla wprawnych piechurów jakaś godzinka z haczykiem. Z dziećmi trochę dłużej. Nam zeszło jakieś 2,5 godziny w jedną stronę. Całą rodziną, czworo na własnych nogach, jedno na nogach ojca (hmmm). Dziewczyny wszystkie świetnie dały sobie radę. Mimo nie najlepszego ogólnego samopoczucia weszły i zeszły. Z taką ekipą to tylko chodzić na wyprawy.

Tego dnia była wspaniała pogoda. Nie za ciepło, bez upałów. Lekko chłodno, ale z co jakiś czas ze słoneczkiem wyskakującym zza chmur. Chmury też wspaniale się prezentowały, chwilami wiszące ciemne ołowiane, chwilami rozstępujące się robiąc miejsce złocistemu bratu. Na górze było dość chłodno. Dobrze, ale i zdradliwie. Po forsownym marszu łatwo o złapanie przeziębienia. Wyjęliśmy wszystko co mieliśmy i pędem powrzucaliśmy na siebie. Po to, aby spędzić tam trochę czasu. Udało się, udało się :).

Połonina Caryńska i ptak

Stojąc na Połoninie w pewnym momencie zauważyliśmy ptaka, który krążył wokół nas. Krążył i niesamowite wrażenie, byliśmy powyżej – on latał poniżej naszego poziomu. Poczucie wolności, poczucie ogromnej nieograniczonej przestrzeni. To właśnie takie miejsce. Trzeba tam wejść, nie po to, aby zaliczyć atrakcję turystyczną, ale po to, aby czegoś doświadczyć. Czegoś nie do opisania.

A teraz coś dla wzrokowców.

Połonina Caryńska

Połonina Caryńska widok

Połonina Caryńska i Tarnica i młoda

Połonina Caryńska i widok z góry

Połonina Caryńska flora

Połonina Caryńska widoki

Połonina Caryńska rośliny

Połonina Caryńska i widok na Wetlińską i Smerek

Połonina Caryńska i widok na Mała Rawka i Wielka Rawka

Na końcu obie Rawki: Mała i Wielka. Zdają się na nas czekać, zapraszać. My też czekamy, zaproszenie przyjmujemy.

Tak jak byłem fanem Bieszczad tak nim zostałem, a może nawet psychofanem teraz.

Podobało Wam się? Chętnie poznam opinie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>