Wszystkie wpisy, których autorem jest jakchce

Rozwój, rozwój, rozwój

Nie da się stanąć w miejscu. Wszyscy uciekną. Należy przeć do przodu. I ja też chcę się rozwijać.

woda-rzeka-plynie

W tę czy w tamtę?

Kto nie idzie do przodu ten się cofa.

albo

Tylko śnięte ryby płyną z prądem.

Nie ma wyjścia, trzeba stawiać na rozwój. Nie chcę się cofać, nie chcę być jak śnięta ryba.

Mam wiele ambicji związanych z tym blogiem i zamierzam go rozwijać. Jeszcze wiele, bardzo wiele mu brakuje. Nie ma swojej szaty graficznej, nie ma logo, jest niedopracowany layout, brakuje kilku stałych podstron. Ostatnio udało mi się Czytaj dalej “Rozwój, rozwój, rozwój” »

Ważka

Nie uwierzyłbym w tę opowieść. Nie muszę – sam tego doświadczyłem. Szkoda, że nie miałem D80. Zdjęcia marne, ale są. Wakacyjna przygoda.

Ważka przyjaciel

Wspomnienia

Wakacje już dawno za nami. Za studentami także. Wszak na karku siedzi nam październik, a listopad już stuka spadającymi liśćmi w okna. Zaduszki tuż, tuż. Za oknem prawie lato. Zapowiada się cudna pogoda na najbliższe dni. Niech nikt nawet nie pomyśli o siedzeniu w czterech ścianach. Rozkazuje wyjść, spacerować, jeździć, biegać, skakać, grać, zbierać grzyby. Wszystko na zewnątrz.

Nastrojony pogodą wracam do wspomnień wakacyjnych. Przeglądałem zdjęcia i znalazłem garść fotek opowiadających historię jaka wydarzyła się w sierpniu. Nie byłoby mi łatwo uwierzyć słuchając czyjejś opowieści, ale skoro Czytaj dalej “Ważka” »

Kolejna jesienna spacerowa sobota

Uzależnię się chyba od jesiennego spacerowania z aparatem u szyi. Zagrożenie jest realne. Kolejna sobota i kolejne wypady. Ech, no fajnie.

jesienne kolory

Fajna, zimna pogoda

Jesienny wątek powoli, powoli, ale skutecznie rozrasta się do formatu serialowego. Trochę niezamierzenie, ale nawet mi się to podoba. Za nami kolejny zestaw sobotnio-niedzielny. Kolejny z fajniastą pogodą, fajniastą pod kątem spacerów, bo przecież każda pogoda jest fajna. Każda fajna, ale nie do wszystkiego. Uwielbiam na przykład Czytaj dalej “Kolejna jesienna spacerowa sobota” »

Deszczowo – jesienny appendix

Deszczowo wcale nie oznacza gorzej, ani brzydziej. Deszczowo oznacza tylko inaczej. Uwielbiam patrzeć na deszcz i słuchać jak pada. I robić zdjęcia.

Deszcz jesienny

Złota deszczowa jesień

Ostatnio pisałem o wspaniałej polskiej jesieni, która pokazała swoje oblicze przy sprzyjającej pogodzie. Spacerowa sobota i niedziela udały się na 102. Kilka dni później zmiana. Niebo zasnuło się grubą warstwą chmur.  Przyszedł czas na deszczową odmianę złotej.

W Krakowie chyba prawie wszyscy ucieszyli się z tego deszczu. Woda padająca z góry oczyszcza. Powietrze było Czytaj dalej “Deszczowo – jesienny appendix” »

Jesiennie

 Jesienne spacery, pięknie pokolorowana przyroda, ostatnie owoce. Tylko teraz można poczuć taki klimat. Polska złota.

Jesienne rośliny

Złota przyszła

Złota polska jesień zawitała nad Wisłę. Ostatnie dni to całkiem fajna pogoda mocno kusząca do wyjścia z czterech ścian. I weź wytrzymaj i nie wyjdź. Rowery przebierają pedałami, żeby choć jeszcze na trochę pokręcić łańcuchem przed zimowym snem. Wszystko prosi i błaga – wyjdźmy, wyjdźmy, wyjdźmy… no już dobrze, idziemy.

W ostatnich dniach udało się zaliczyć kilka bardzo Czytaj dalej “Jesiennie” »

Bieszczady Połonina Caryńska

Połonina Caryńska odwiedzona, Tarnica i Rawki muszą jeszcze poczekać. Może za rok, a jak się uda to wcześniej. Mógłbym tam wchodzić codziennie.

Połonina Caryńska

Bieszczady i marzenia

W drugiej połowie sierpnia tegorocznych wakacji udało nam się spełnić jedno z naszych małych marzeń. Spędziliśmy wakacyjny wyjazd w Bieszczadach. Tęskniliśmy za tym od lat. Tym razem się udało. To był zaledwie tydzień, ale jaki. Cały czas razem, całą rodziną. Tak jak lubimy.

Wiele jeszcze jest do zobaczenia, do doświadczenia. Muszą być kolejne wyjazdy bieszczadzkie i jesteśmy co do tego przekonani. Osobiście jestem za ustanowieniem corocznej tradycji, choć najchętniej jeździłbym tam kilka razy w miesiącu. Zakochałem się po prostu. Kiedyś na odległość, teraz z bliska. Ujarzmiona, choć nie do końca; turystyczna, choć nie kurortowa – taka jest ta kraina. Dzikość, ale w zasięgu ręki i nogi. Nawet z 1,5 rocznym kochanym łobuziakiem w nosidle na plecach. Czytaj dalej “Bieszczady Połonina Caryńska” »

Szpital domowy, poczekalnie i książka

Szkoła, przedszkole, wrzesień. Katar, kaszel, syrop i gorączka. Wszystko w pakiecie. I kolejki w przychodni.

krzesła

Szpitalnie

Sezon szkolno-przedszkolny rozpoczęty. Poranne wstawanki, bieganina, kolejki do łazienki, szukanie książek, kurtek i butów. Normalność. Nie inaczej jest i u nas. Jedna do szkoły, jedna do przedszkola, a jedna ‚mniam, mniam’ plącząc się pomiędzy nogami. Jest co robić.

Dzisiaj musieliśmy wprowadzić zmiany. Od kilku dni mamy mały szpital, wszystkie młodociane postanowiły przetestować cierpliwość rodziców. Podjęły (bez naszej zgody co gorsze) współpracę z bakteriami i wirusami. No i klops. Kichanie, kaszel, katar i gorączka. Pełen zestaw. Trzy razy. Zaplanowane i nie wyjazdy i wypady musiały obejść się bez naszej ferajny. Czytaj dalej “Szpital domowy, poczekalnie i książka” »

Prawie bezsenna noc z super dziewczyną

Z takimi dziewczynami żaden facet nie będzie się nudził. Gotowość 100% i w każdej chwili. Nie da się inaczej. Aaaa i to nie jest opowieść tylko dla dorosłych.

księżyc w nocy

Opowieść o nocy z fajną dziewczyną

To jest dopiero dziewczyna. Taka, że prawie całą noc nie można zasnąć. Jest tak absorbująca, wzbudza tak wielkie zaangażowanie, że nijak nie można zasnąć. Dzisiaj w jednym kawałku udało mi się zasnąć na jakieś 30 minut. I wcale nie żartuję, jestem poważny jak kaloryfer w środku lata.

Z takimi dziewczynami żaden facet nie będzie się nudził. Jeżeli tylko wejdzie do gry na żadne nudy nie ma nawet najmniejszej szansy. Musisz być gotowy do akcji w absolutnie każdej chwili. Maczo to za mało, musisz być facetem z krwi i kości, facetem o 200% wytrzymałości i hardości. Walecznym jak lwie serce i wytrwałym jak budowniczowie wieży Babel (tyle, że do końca). Nerwy ze stali nie zaszkodzą. Czytaj dalej “Prawie bezsenna noc z super dziewczyną” »

Rok szkolny i nowy motyw

Bieszczady poczekają, relacja zdjęciowa niedługo. Dzisiaj nowy rok szkolny. Dzisiaj zmiana wyglądu bloga. Dzisiaj też trochę sentymentalnie.

zmiana i ruch

Zmiana wyglądu jakchce.pl

Nowy rok kalendarzowy, rocznice, nowy rok szkolny to wszystko są dobre okazje do zmian. Do ustalenia nowej reguły, do zakopania starego przyzwyczajenia. Prawdziwe życie to dynamika i zmiany. We właściwym rytmie, ale zmiany, nieustanne. Życie bez zmian czy chcesz czy nie zanika.

Jan Izydor Sztaudynger powiedział kiedyś:

Stabilizacja motylka to szpilka

Zdecydowałem (który to już raz i ile jeszcze takich będzie…) o zmianie motywu bloga. Czytaj dalej “Rok szkolny i nowy motyw” »

O jednym marzeniu

Do zrobienia zanim umrzesz. Co odwiedzę, kogo kopnę, co zjem. Z kim popływam. Co zobaczę. Listy marzeń. Listy ‚to do’. Każdy takie nosi. Nazwane lub nie. Świadomie i nie. Marzenia.

rings-and-hands

Tak zwane usprawiedliwienie

Kurcze minęły prawie dwa miesiące. Zmiana hostingu i inne takie, ale już jestem. Do dzieła.

Do rzeczy, marzenia

Wielokrotnie znajdowałem listy marzeń lub listy rzeczy do zrobienia. Wiele różności zawierają takie listy. Kilkanaście, kilkadziesiąt pozycji. Mało kiedy kilka.

Pojechać na koniec świata, zobaczyć wieloryby, zjeść krewetki królewskie. Uścisnąć dłoń Ronaldo. Podrapać za uszami lwa. Pogłaskać delfina. Zbudować dom, spłodzić syna i zasadzić drzewo. Schudnąć. Zgrubnąć. Napisać piosenkę. Wydać książkę. Uciec na wieś. Wyjechać do miasta. Zarobić milion (przereklamowane…). Wyjechać z żoną na tydzień bez dzieci. Zanurkować do 20 metrów głębokości. Skoczyć ze spadochronem. Rąbnąć tyłkiem w śnieg na lodowcu alpejskim w środku letnich wakacji. Kochać się na wrzosowisku przy pełni księżyca. Czytaj dalej “O jednym marzeniu” »